Rest in peace, Brittany
V.I.P.
22 grudnia 2009 | 16:06
To niemożliwe!”, „Jestem w szoku!! Nie wierzę!”, „Aż mnie zmroziło… Taka pogodna, śliczna, zdolna i młoda dziewczyna… Szok…”, „O matko, aż mnie wmurowało”, „To wydaje się takie niemożliwe, takie nierealne!”. Wszyscy, dosłownie wszyscy, cały świat doznał szoku na wieść o zaskakującej śmierci zaledwie trzydziestodwuletniej aktorki Brittany Murphy, która w niedzielę rano zmarła na skutek rozległego zawału serca.
Do tej pory nie ustają spekulacje na temat jej śmierci. Podobno Brittany była uzależniona od narkotyków oraz silnych leków przeciwbólowych, odpowiedzialnych też za śmierć Michaela Jacksona. Podobno mocno się głodziła, by utrzymać wymarzoną sylwetkę, przez co jej serce było osłabione. Podobno zanim zmarła przechodziła straszne męczarnie – miała na przemian ataki torsji i drgawek, z którymi jej ciało nie było w stanie walczyć. Wycieńczoną, nieprzytomną dziewczynę leżącą pod prysznicem we własnych wymiocinach znalazła jej matka, Sharon. Kobieta natychmiast wezwała pogotowie, jednakże akcja reanimacyjna nie odniosła żadnego skutku. O 10:04 czasu amerykańskiego stwierdzono zgon aktorki i tylko dokładna autopsja będzie w stanie podać konkretne przyczyny jej śmierci.
Wiadomość o niespodziewanym odejściu Brittany była dla mnie jak kubeł zimnej wody, jest tak samo wstrząsająca, jak informacja o nagłej śmierci Heath’a Ledgera, której drugą rocznicę będziemy obchodzić za miesiąc, 22 stycznia. W tym momencie maksyma „żyj szybko, umieraj młodo” wydaje się być brutalna, jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Wszystkie gwiazdy show biznesu, wszyscy fani aktorki, a także ludzie, których ta wiadomość po prostu poruszyła łączą się w bólu z rodziną aktorki i za pośrednictwem swoich blogów składają jej kondolencje, a prasa rozpisuje się na temat kariery Brittany, która nabrała rozpędu dzięki drugoplanowej roli Tai Fraiser w młodzieżowej komedii Clueless (1995) z Alicią Silverstone w roli głównej.
Brittany Murphy nie zaliczyła żadnej filmowej wpadki. Zawsze występowała w dobrych produkcjach. Wszyscy wspominają jej role w Przerwanej lekcji muzyki <(1999), Dziewczynach z wyższych sfer (2003), 8 Mili (2002), czy Sin City (2005), pomijając jej inne niesamowite kreacje. Razem z Amy Adams zagrała przecież małą, acz ciekawą rólkę w czarnej komedii Zabójcza piękność (1999), partnerowała też Kirsten Dunst we wzruszającej produkcji telewizyjnej Arytmetyka diabła (1999), która podejmuje ciężki temat holocaustu podczas II wojny światowej oraz miała okazję zaprezentować swój talent komediowy u boku Drew Barrymore w biograficznej komedii Chłopaki mojego życia (2001). Jak opisał ją kiedyś jeden z reżyserów – Alek Keshishian – „Brittany przypomina słońce, którym rozświetla każde pomieszczenie, w którym się znajdzie. Rozsadza ją energia i dobroć” i szkoda, że przez większość swojej nabierającej tempa kariery była tylko tłem dla bardziej liczących się w branży filmowej nazwisk. Czy był to jej świadomy wybór, czy fakt, że twórcy filmowi woleli przyciągać ludzi do kina za pomocą Angeliny Jolie, Winony Ryder, Bruce’a Willisa i innych pierwszoligowych gwiazd? Nie wiemy i pewnie nigdy nie poznamy prawdy.
Faktem jest jednak, że Brittany Murphy należała do wąskiego grona naprawdę utalentowanych aktorek, którym jak nikomu innemu należało się miejsce w Hollywood. Alison Owen – koproducentka obrazu Miłość i inne nieszczęścia (2006), w którym wystąpiła Murphy – podsumowała ją jako jeden wielki „nieprzerwany strumień żywiołowości” i zapewne ta cecha jej charakteru sprawiła, że idealnie pasowała do roli Emily ‘Jacks’ Jackson – głównej bohaterki tej przewrotnej komedii romantycznej. Brittany błyszczała w tym filmie, swoim blaskiem całkowicie przyćmiewając innych aktorów. Była niezwykle ciepła, pogodna, urocza, dowcipna, zmysłowa – dokładnie taka, jaką powinniśmy ją zapamiętać.
Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że od kilku lat pracowała także nad wydaniem debiutanckiego krążka, a pomagał jej przy tym Paul Oakenfold, ten sam, który supportował w Polsce koncert Madonny. Dotychczas znamy tylko jeden przebój aktorki, lecz mam nadzieję, że zgromadzony materiał wystarczy, aby wydać jej płytę. Dzięki jej filmom oraz być może muzyce nie będzie bowiem tak łatwo zapomnieć o gwieździe Brittany Murphy, która tak całkiem niespodziewanie, z dnia na dzień zgasła, pozostawiając wielką pustkę w sercu swoich bliskich oraz oddanych fanów.
Anita Boharewicz


