top gun by kairinTom Cruise to wybuchowa mieszanka wielkiego talentu i dużej dawki szczęścia. Fortuna sprzyjała mu od początku kariery. Udany debiut w Szkole kadetów, przyjaźń z czołowymi aktorami młodego pokolenia Hollywood, dzięki którym nauczył się tego i owego o branży filmowej, uznanie krytyki i gratulacje od samego Spielberga za rolę Joela Goodsona w Ryzykownym interesie. Nawet pomimo małych potknięć, którymi z pewnością były obrazy Tracąc to i Legenda nic tak naprawdę nie było w stanie powstrzymać tego młodego człowieka przed zajęciem mu należnego miejsca w panteonie hollywoodzkich sław. A jak do tego doszło? Cóż, jak mówiłam – Cruise to prawdziwy szczęściarz…

Maj 1983 roku. W biurze Paramount Studios, na stole Jerrego Bruckheimera ląduje magazyn California, a w nim artykuł poświęcony pilotom marynarki wojennej Top Guns, który zainspirował producenta do stworzenia czegoś na miarę Gwiezdnych wojen Georga Lucasa. Tym razem akcja nie miałaby się jednak rozgrywać „dawno, dawno temu w odległej galaktyce”, lecz tu, na Ziemi. Podzielił się swoimi przemyśleniami ze swoim partnerem Donem Simpsonem. Pomysł ten zyskał jego aprobatę i w ten oto sposób zaczęła się rodzić legenda Top Gun – nawiększego szlagiera kinowego lat 90-tych.

Podejrzewam, że gdyby wszyscy od razu wiedzieli, jakim hitem okaże się Top Gun, najlepsi scenarzyści i reżyserzy walili by drzwiami i oknami do biura producentów, jednakże kto mógł to przewidzieć? Simpsonowi i Bruckheimowi tymczasem rzucano kłody pod nogi. Nikt nie chciał wziąć udziału w tym projekcie, ani najlepsi scenarzyści, ani wielcy reżyserzy pokroju Johna Carpentera, czy Davida Cronenberga. Projekt ruszył więc dopiero pod koniec 1984 roku, po prawie osiemnastu miesiącach wstępnych dyskusji, a poparł go nowy szef Paramount, Ned Tanen.

Według wstępnych ustaleń, budżet filmu miał opiewać na 16,5 miliona dolarów. Uzyskano zgodę na kręcenie większości scen w bazie marynarki wojennej w Miramar, w pobliżu San Diego oraz na pokładzie dwóch lotniskowców, a doradcą technicznym ekipy mianowano emerytowanego kontradmirała Pete’a Pettigrewa. W związku z tym, że producentom nie udało się zwerbować żadnego wielkiego reżysera, postanowiono dać szansę Tony’emu Scottowi, bratu Ridleya – reżysera nieszczęsnej Legendy. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że proces produkcji tego obrazu szedł Simsponowi i Bruckheimerowi niczym „krew z nosa”. Po przełamaniu oporu ze strony scenarzystów i reżyserów, natknęli się bowiem na kolejny – tym razem ze strony aktorów. Zdaniem Kelly McGillis, która zgodziła się zagrać główną rolę kobiecą – Charlotte Blackwood, „wszyscy sądzili, że film okaże się klapą, bo w końcu kto chce oglądać film o pilotach myśliwców”. Największym problemem było zwłaszcza obsadzenie głównej roli męskiej. Trzeba było znaleźć kogoś, kto stanie się magnesem przyciągającym ludzi do kina, kogoś, kto sprawi, że film o asach przestworzy stanie się olbrzymim sukcesem komercyjnym. Producenci widzieli więc w roli Mavericka Mickey Rourke’a, który zelektryzował zwłaszcza kobiece serca w 9 ½ tygodnia bądź Matthew Modine, odtwórcę głównej roli w Ptaśku Alana Parkera. Ani oni, ani nawet Val Kilmer nie chcieli jednak podjąć się tego wyzwania, choć ten ostatni koniec końców zagrał przyjaciela Mavericka – Iceman’a. „Inni gwiazdorzy [również] nie byli zainteresowani postacią głównego bohatera Mavericka, wyniosłego i charyzmatycznego pilota, który w filmie dorasta – i zdobywa dziewczynę”. Film bez głównego bohatera? Przecież to niemożliwe!

Twórcy rozglądali się zatem tu i ówdzie w poszukiwaniu odpowiedniego kandydata, aż „wreszcie natknęli się na młodzieńca z długimi włosami, świeżo przybyłego z plastikowych lasów Pinewood, któremu przy wzroście nieco ponad 170 cm – brakowało 2,5 cm, aby osiągnąć minimalny wzrost wymagany od pilota marynarki wojennej”. Czy na samym początku nie wspominałam, że Cruise jest w czepku urodzony? Nie wierzyliście mi? Fakty mówią jednak same za siebie: dostał tę rolę, ponieważ wszyscy inni odmówili. Podobno początkowo nie był do niej przekonany. Obawiał się, że film ten będzie czymś na wzór Flashdance w chmurach (Bruckheimer i Simpson byli producentami tego filmu). I choć otworzył własną wytwórnię filmową Kid Cruise i rzekomo miał już inne plany, zrezygnował z nich na rzecz postaci Mavericka. Powód? Zaproponowano mu gażę w wysokości ponad miliona dolarów!

Tom podpisał kontrakt i zanim rozpoczęto prace na planie, wnikliwie obserwował środowisko pilotów, uczył się scenariusza, a przede wszystkim rozpoczął trzytygodniowy, intensywny trening pod okiem osobistego trenera, dzięki któremu miał nabrać wyglądu szczupłego pilota wojskowego. Według legend, które narodziły się wraz z zaangażowaniem do tego projektu Cruise’a, ten młody, zaledwie dwudziestodwuletni aktor zażądał również kontroli nad scenariuszem, zapewnił sobie możliwość wyboru aktorów oraz konsultacji w trakcie montażu. Prawdopodobnie jego pomysłem było także, by sceny kręcone w szatni przypominały bardziej sceny z filmu o sporcie niż o wojnie. I choć kontradmirał Pettigrew kategorycznie się temu sprzeciwiał, Simsponowi bardzo się on spodobał. Argumentacja producenta była prosta: „płacimy mu milion dolców, mcgillis i cruise from www.iconviscon.comżeby go mieć. Musimy pokazać trochę ciała”.

[Cruise] od dzieciństwa marzył o tym, by zostać pilotem, a teraz miał okazję chodzić wśród odrzutowców bojowych po 36 milionów dolarów sztuka”. Zanim po raz pierwszy zasiadł za sterami popularnego amerykańskiego myśliwca F-14, przeszedł szereg testów, które obejmowały opanowanie przeciążeń, katapultowanie się, uwalnianie się w wodzie z fotela katapultowego. A jakie były jego wrażenia po pierwszym locie? „To niezwykle seksowne – wspominał. – Twoje ciało się wygina, bolą mięśnie, jakaś siła wysysa ci krew z mózgu. Trzymasz się za tyłek i za nogi, stękasz i zalewa cię pot. Szczerzyłem zęby w uśmiechu i nie mogłem przestać”. Tomowi bardzo spodobało się przebywanie w towarzystwie doświadczonych pilotów. Zadawał im masę pytań, chłonął ich opowieści jak gąbka i nie minęło zbyt wiele czasu, a sam chodził jak pilot, rozmawiał jak pilot i myślał jak pilot. Teraz pozostało mu tylko wejść w świat motocykli – ulubionego środka transportu Mavericka – a gdy to zrobił, zdjęcia ruszyły pełną parą.

W międzyczasie Cruise zawitał także na plan Koloru pieniędzy, na który został zaproszony przez samego Martina Scorsese. Tom wcielił się w tym obrazie w aroganckiego bilardzistę Vincenta – ucznia legendarnego Eddiego Felsona, granego przez niestety już zmarłego Paula Newmana. Występ u boku Newmana był dla młodego aktora niesamowitym zaszczytem i nie lada wyzwaniem. Na potrzeby filmu Cruise ćwiczył grę w bilard pod czujnym okiem zawodowca Mike’a Sigela i do tego stopnia opanował ten warsztat, że poza jednym skomplikowanym trikiem, wszystkie inne wykonał w filmie sam. Choć według Newmana, gdyby Cruise miał więcej czasu i nie musiał krążyć pomiędzy dwoma planami, nie potrzebowałby żadnego wsparcia. Według relacji świadków pomiędzy Newmanem a Cruisem nawiązała się silna więź, jedna z tych łączących ojca z synem. Paul troszczył się o Toma, udzielał mu cennych rad, a Tom był rad z posiadania tak wspaniałego mentora.

Kolor pieniędzy miał tego pecha, że pojawił się na ekranach kin w tym samym czasie, co Top Gun. Pomimo tego, że Cruise zagrał w nim na naprawdę dobrym poziomie i partnerowała mu śmietanka towarzyska Hollywood, rok 1986 należał bez wątpienia do Mavericka. Film zrobiony z takim rozmachem jak Top Gun po prostu nie mógł nie odnieść sukcesu kasowego. Historia miłosna Mavericka i Charlie jest tak naprawdę tłem do imponujących i zapierających dech w piersiach walk powietrznych myśliwców. Piosenka Take A Breath Away zespołu Berlin, która promowała film, szybko stała się międzynarodowym hitem, a sam obraz został najbardziej dochodowym filmem roku dla Paramount Pictures. Otrzymał osiem nominacji do Oscara, uplasował się na wysokiej pozycji wśród najbardziej kultowych filmów lat osiemdziesiątych, stał się piewcą ideałów „american dream”, a także zapewnił Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych największy od czasów II wojny światowej napływ rekrutów. Gwiazda Toma w końcu rozbłysła, a obraz „aktora, mknącego po pustynnej drodze na tle krwistoczerwonego zachodzącego słońca, stał się ikoną filmu, a Cruise – bohaterem każdej akcji”.

Anita Boharewicz

Dodaj ocenę:
(Brak ocen)
Loading ... Loading ...